Dodaj zdjęcie profilowe

avatarl.madej

Kraków

Grzeszczyk: jest światełko w tunelu

0000-00-00 00:00:00

- Szczerze mówiąc, to miałem nadzieję, że w tym sezonie będziemy walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie - mówi piłkarz Sandecji Nowy Sącz Łukasz Grzeszczyk. - Pewnie to marne pocieszenie, że równie kiepsko jak Sandecja Nowy Sącz spisują się tak znane marki jak Widzew Łódź, Arka Gdynia czy Miedź Legnica. - Tak, marne. Tym bardziej, że dwa ostatnie spotkania - mimo porażek - były naprawdę dobre w naszym wykonaniu. - To jaki jest prawdziwy potencjał Sandecji? - Szczerze mówiąc, to miałem nadzieję, że w tym sezonie będziemy walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie. Że będziemy zespołem, który znajdzie się w czołowej piątce, no, może szóste drużyn. Stać nas przecież na to. - Był już mecz, w trakcie którego pomyślał Pan sobie: "O, ten przeciwnik jest poza naszym zasięgiem"? - Właśnie nie, i tutaj jest cały paradoks. Ostatnio pojechaliśmy na stadion mocnego Zagłębia - każdy wie, jakich tam mają zawodników, budżet - a nasza gra wygląda dobrze. Na tle ogranych w ekstraklasie ludzi nie wyglądaliśmy na zespół, który nie potrafi grać w piłkę. Przeciwnie, stworzyliśmy sobie sytuacje, zasługiwaliśmy minimum na remis, a przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet zwyciężyć. Wiemy dobrze, że nie ma się czego bać, bo w tej lidze można wygrać, ale też przegrać, z każdym. Tak właśnie było z nami w Bytowie, gdzie ulegliśmy drużynie, która miała kłopoty ze zwycięstwami. - Tamtą klęskę 1:6 było najtrudniej przeżyć? - Coś takiego zdarzyło się mi w ogóle pierwszy raz i nie wiem nawet, jak to wytłumaczyć. - Drużynie na pewno nie pomogły ciągłe zmiany trenerów. Piotr Stach jest czwartym waszym opiekunem w ciągu ostatnich trzech miesięcy. - Poprzednie rozgrywki skończyliśmy na 10. miejscu, mieliśmy naprawdę długie okresy dobrej gry. Wiem, końcówka była słaba, ale utrzymanie już sobie zapewniliśmy, więc wszystko jakby się rozluźniło. Dzisiejsza sytuacja, tak mi się wydaje, to efekt zawirowań z Ryszardem Kuźmą przed startem tego sezonu, bo rozstał się z nami dwa tygodnie przed pierwszym meczem. Wcześniej pracowaliśmy razem rok, wszystko się układało, ale nagle musieliśmy zaczynać od nowa. Teraz jest trener Stach, pod którego wodzą przegraliśmy dwa mecze, jednak po dobrych występach. A będzie coraz lepiej. - Czyli pomeczowe wypowiedzi Piotra Stacha to nie dobra mina do złej gry? - Nie, przecież przegrany mecz z Pogonią Siedlce graliśmy w Nowym Sączu i ludzie widzieli, jak się prezentujemy. Zabrakło tylko bramki, bo walka, zaangażowanie i dobra gra przecież były. Do tego po spotkaniu w Lubinie trener Zagłębia Piotr Stokowiec opowiadał o analizie Sandecji i sam przyznał, że z Pogonią byliśmy ponad siedemdziesiąt procent czasu w posiadaniu piłki. To o czymś świadczy. - Pochwały tak uznanego fachowca małą satysfakcję pewnie dają. - Zgadza się, i to taki dobry prognostyk. Byłoby gorzej, gdybyśmy przegrywali, a nie widzieli żadnego postępu, światełka w tunelu. A światełko jest. Wierzę, że w tej kolejce uda się wygrać i to będzie początek serii meczów z punktami. Sama ładna gra jednak niczego nie daje. Musimy zacząć wykorzystywać sytuacje. Nie możemy się jakoś martwić, czy przejmować, bo czasu nie wrócimy. Najbliższy mecz traktujemy tak, jakby był przed nami tylko ten jeden, najważniejszy występ. - W sobotę do Nowego Sącza przyjedzie Chrobry Głogów, który ostatnio aż 3:0 ograł niepokonany wcześniej Dolcan Ząbki. To musi robić wrażenie. - Po słabym początku i wysokiej porażce z Termalicą każdy myślał, że będzie to zespół do spadku, a okazuje się, że w Głogowie mają drużynę, która potrafi grać w piłkę. Zagłębie, Chrobry czy Olimpia... To nie jest ważne. Musimy wygrywać, innego wyjścia nie ma.

Jesteś na profilu l.madej - stronie mieszkańca miasta Kraków. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj