Drugie życie Pinchasa Bursteina. Świat zachwyca się Maryanem, malarzem urodzonym przed wojną w Nowym Sączu

Janusz Bobrek
Janusz Bobrek
Przeniesiony z mieszkania na Manhattanie pokój-pracownia Pinchasa Bursteina Maryana. Część sądeckiej wystawy można dziś oglądać w Tel Awiwie
Przeniesiony z mieszkania na Manhattanie pokój-pracownia Pinchasa Bursteina Maryana. Część sądeckiej wystawy można dziś oglądać w Tel Awiwie Janusz Bobrek
Po sukcesie wystawy „My name is Maryan” w Muzeum Sztuki Współczesnej MOCA w North Miami prace Pinchasa Bursteina (Pinkusa Bursztyna) przeniosły się do kraju, w którym rozpoczęła się jego artystyczna droga. Teraz zachwyca się nim publiczność Muzeum Sztuki w Tel Awiwie. W 2027 roku przypadnie okrągła rocznica 100 urodzin artysty (w Nowym Sączu) i 50 rocznica śmierci w Nowym Jorku. To idealna okazja do zorganizowania w Polsce dużej wystawy poświęconej zmagającemu się z traumą Holocaustu twórcy.

Pinchas Burstein, który w 1969 roku przyjął pseudonim Maryan, jest autorem obrazów budzących niepokój odbiorcy, zapełnionych przez przedziwne kolorowe postacie o czarnym konturze. Ociekają krwią potem i śliną. Widać zmęczenie, ból, szaleństwo...

Syn piekarza z Piekła

Artysta urodził się w 1927 roku w Nowym Sączu w rodzinie piekarza, mieszkającego – jak ustaliła sądeczanka Ewa Andrzejewska – przy ulicy Żywieckiej (część dawnej żydowskiej dzielnicy Piekło). Podczas wojny przebywał w gettach i na przymusowych pracach, potem cudem jako jedyny ze swojej rodziny ocalał z Auschwitz, m.in. postrzelony w twarz i kilkukrotnie w nogę. W 1945 roku w szpitalu w Częstochowie amputowano mu zakażoną gangreną kończynę. Po dwóch latach od zakończenie wojny (przebywał w obozach dla „dipisów”) wyjechał do Palestyny. Studiował w New Bezalel School of Art w Jerozolimie, następnie w l`Ecole Nationale Supérieure des Beaux-Arts w Paryżu. Kariera malarska Maryna rozpoczęła się od końca lat 50. W 1959 roku otrzymał Prix des Critiques d`Art à la Biennale de Paris. W 1962 roku przeniósł się do USA. W 1976 Minister Kultury Republiki Francuskiej przyznał mu „Chevalier de l`Ordre des arts et lettres”. Maryan zmarł na atak serca 15 czerwca 1977 roku w Nowym Jorku w pełnym artystów Hotelu Chelsea. Jego sztuka była ciągłym zmaganiem się z obozową traumą.

- Przeżył piekło Holocaustu, stracił rodzinę. Był inwalidą fizycznym i psychicznym. Na tych gruzach stworzył obraz człowieka od wątków osobistych do uniwersalnych, człowieka, który cierpi – mówi Krzysztof Bojarczuk, który od lat wraz z przyjaciółmi ze Stowarzyszenia Maryan walczy o pamięć o malarzu, który urodził się i dzieciństwo spędził w Nowym Sączu. Dzięki ich staraniom udało się m.in. sprowadzić do Polski cenne pamiątki po artyście.

Pokój Maryana z Nowego Jorku do Nowego Sącza

Dziesięć lat temu osobiste rzeczy po artyście przyjechały z mieszkania na Manhattanie do naszego miasta, a przekazała je wdowa Annette Maryan. Wówczas w trzech ścianach między kolumnami bimy w Galerii Dawna Synagoga na kilka miesięcy zatrzymał się czas z lat siedemdziesiątych. Annette Maryan, która zmarła niemal 35 lat po śmierci Maryana, niewiele zmieniała w wystroju swojego nowojorskiego mieszkania. Eksponaty z niego przez Atlantyk trafiły do sądeckiego Stowarzyszenia Maryan, które przed laty powołał do życia Krzysztof Bojarczuk, artysta malarz, grafik i nauczyciel. O przedmioty osobiste po artyście zabiegały współtwórczynie stowarzyszenia: Ewa Andrzejewska i Julie Boudreaux, którym udało się odwiedzić wcześniej wdowę po artyście. To z ich relacji i dzięki fotografiom można było odtworzyć coś, co stanowi pokój-pracownię Bursteina.

Wystawa w sądeckim muzeum była częścią projektu „Galicja. Topografie mitu” realizowanego przez Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ, którego ostatnią wystawę „VOID” przygotowała Anda Rottenberg. I to właśnie sądeczanie zainteresowali słynną kurator sztuki twórczością Maryana.

„Przyznam, że o jego twórczości dowiedziałam się dekadę temu w Nowym Sączu – napisze w 2021 roku w „Vogue” szefowa działu kultura Anda Rotenberg – od pisarki Ewy Andrzejewskiej i malarza Krzysztofa Bojarczuka. Nie podzielałam wówczas ich zachwytu; tworzył w ekspresyjno-groteskowej estetyce, która była mi na tyle obca, że pozostawałam głucha na krzyk jego dzieł i nie zadałam sobie trudu zrozumienia jego artystycznego przesłania. Podziwiałam raczej upór z jakim ci sądeczanie z wyboru starali się przywrócić artystę swojemu – i mojemu – miastu”.

My name is Maryan

Otwarta w 2013 roku Muzeum Sztuki i Historii Judaizmu w Paryżu (po śmierci Annette Maryan znaczna część spuścizny malarza trafiła do paryskiego Centre Georges Pompidou) wystawa „Maryan (1927-1977). Ludzka menażeria” nie zrobiła spodziewanej furory. Próby przywracania pamięci o zapomnianym artyście zmagającym się z piętnem zagłady jednak nie ustały.

W 2019 roku do Nowego Sącza wraz z mężem przyjechała nowojorska kurator sztuki Alison Gingeras, która chciała zobaczyć osobiste przedmioty Pinchasa Bursteina. Wybrała kilka rzeczy, które chciała umieścić na przygotowywanej przez siebie wystawie twórczości Maryana w North Miami, a potem w Tel Awiwie.

Alison Gingeras przeglądająca pamiątki po Maryanie, obok Anna Florek - kustosz z Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu
Alison Gingeras przeglądająca pamiątki po Maryanie, obok Anna Florek - kustosz z Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu Krzysztof Bojarczuk

- Wybrała paletę, konia na biegunach, który stał w pokoju Maryana na Manhattanie, odręczny spis leków jakie brał artysta wraz z żoną, postacie z papier mâché oraz papierowe, meksykańskie maski pogrzebowe. Na wystawie stanowią one tło jego nowojorskiej pracowni. Do Stanów Zjednoczonych trafiły też papierowe lalki i reprodukcje obrazów, które miał Maryan – wymienia Bojarczuk.

W North Miami prace Bursteina oglądane były od listopada 2021 roku aż do października 2022.

„Wystawa przywraca Maryanowi należne mu miejsce w powojennej historii sztuki – nie tylko stanowi kronikę twórczości przeoczonego artysty, ale bezpośrednio łączy go z szerszym kontekstem podobnie myślących współczesnych mu Europejczyków i Amerykanów” – pisał w materiałach informacyjnych do wydarzenia Instytut Polski w Nowym Jorku.

Obrazy Maryana zestawiono z pracami artystów z jego pokolenia jak Asger Jorn, Constant, Egill Jacobsen i innych członków grupy CoBrA; a także artystów amerykańskich. Samej ekspozycji towarzyszył liczne wydarzenia, podczas których przybliżano postać żydowskiego malarza.

W grudniu 2022 roku otwarto tę samą wystawę (pod kuratelą Alison Gingeras i Noa Rosenberg), w innej nieco już aranżacji, w Muzeum Sztuki w Tel Awiwie w ramach obchodów 90-lecia instytucji. Można ją oglądać do maja tego roku.

- Zamysłem Gingeras było, aby przedstawić Maryana od nowa. Człowieka, który już nie żyje, podobnie jak jego pokolenie. Jego imię i nazwisko są podawane identycznie jak te z aktu urodzenia w Nowym Sączu, czyli Pinkus Bursztyn. Dostaje jakby nową tożsamość dla tej wystawy. Mówi się, że jest zapomnianym prekursorem sztuki Holocaustu – zaznacza Bojarczuk.

Sama wystawa nadal cieszy się wielkim zainteresowaniem. O Maryanie ukazał się nawet specjalny dodatek do jednego z najpopularniejszych izraelskich dzienników „Haaretz”. Świetlne banery promujące wystawę Bursteina wiszą na telawiwskich wieżowcach a plakat wystawy zajmuje całą stronę folderów izraelskich linii lotniczych. Z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście w Tel Aviv Museum of Art odbył się nawet slam poetycki inspirowany życiem i twórczością Maryana.

Drugie życie malarza

Kiedy wystawiano dzieła Bursteina w Paryżu, był on francuskim malarzem, dla Amerykanów nowojorskim Żydem, zaś w Izraelu zyskał teraz niemal nową tożsamość. Co Polska i rodzinny Nowy Sącz może mieć dla siebie w związku z tym oryginalnym twórcą? Co prawda stał się nim dopiero w Izraelu i Francji, to jednak tu spędził wczesną młodość i doświadczył tragedii wojny.

- Maryan jest dla nas jak lustro. To my się w nim przeglądamy i mamy tam zobaczyć. Ja uważam, że jest częścią spuścizny artystycznej Nowego Sącza, ale też i Polski. Prędzej czy później zostanie tu należycie doceniony - odpowiada Bojarczuk.

Dobra wiadomość, że Pinchasem Bursteinem zaczynają się interesować kolekcjonerzy. W grudniu ubiegłego roku obraz z 1973 roku zatytułowany „Postać” został sprzedany na aukcji Desa Unicum za 240 tys. zł. To najwyższa kwota jaka została osiągnięta za obraz tego artysty w Polsce.

W 2027 roku przypadnie setna rocznica urodzin i 50 śmierci Pinkusa Bursztyna. Sądeckie Stowarzyszenie Maryan marzy, by w tym roku w Polsce odbyła się wielka wystawa tego artysty: pełna jego obrazów, a także z niezwykłym pokojem malarza, który swoje „drugie życie” zyskał w Nowym Sączu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wystawa "Biczowani" w galerii ORAC

Materiał oryginalny: Drugie życie Pinchasa Bursteina. Świat zachwyca się Maryanem, malarzem urodzonym przed wojną w Nowym Sączu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowysacz.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie