Nowy Sącz. Leszek Gieniec komentuje sto dni prezydenta Handzla

Redakcja
Radny KN jest optymistą w sprawie przyszłych relacji na linii prezydent - rada miasta
Radny KN jest optymistą w sprawie przyszłych relacji na linii prezydent - rada miasta fot. arch. Leszek Gieniec
Leszek Gieniec, radny Koalicji Nowosądeckiej, ocenia mijające sto dni prezydentury Ludomira Handzla i odnosi się do możliwości ponadpartyjnej współpracy klubów w radzie miasta.

Choć dopiero miesiąc temu objął pan mandat radnego po Krzysztofie Krawczyku, to właśnie panu powierzono kierowanie klubem radnych Koalicji Nowosądeckiej. Skąd taki wybór?

Już od poprzednich wyborów bardzo mocno angażowałem się w działania Koalicji Nowosądeckiej i mocno też lobbowałem za niektórymi jej pomysłami. Poza tym od kilku lat gościłem w lokalnych mediach jako komentator sądeckiej rzeczywistości, dzięki czemu uzyskałem sporą rozpoznawalność. Część sądeczan mogła mnie także poznać dzięki zaangażowaniu w różne, czasami kontrowersyjne projekty, no i oczywiście z kampanii wyborczych partii Janusza Korwina. Wydaje mi się, że to właśnie kombinacja rozpoznawalności i łatwości w komunikowaniu się z ludźmi zadecydowała o powierzeniu mi tej funkcji.

Klub radnych Koalicji Nowosądeckiej przeżył spore roszady personalne. Niektórzy kandydaci nie chcieli przyjąć mandatu po swoich kolegach, którzy objęli stanowiska w ratuszu. Czy to fair wobec wyborców?

Zdaję sobie sprawę, że pojawiły się w mieście głosy, mówiące, że kandydaci zdradzili mieszkańców, bo nie przyjęli mandatów. Myślę, że trzeba spojrzeć szerzej na tę kwestię. Sam chciałem startować z drugiej pozycji, bo wiedziałem, że i tak zbiorę sporą liczbę głosów. Jeśli chodzi o mojego poprzednika, czyli Krzysztofa Krawczyka to, znając jego kompetencje, miałem nadzieję, że zostanie mu powierzona kierownicza funkcja w którejś ze spółek miejskich. Chcę tu podkreślić, że prezydent Ludomir Handzel zdecydował się na współpracę z osobami kompetentnymi. Jeśli któryś z radnych otrzymał odpowiedzialne stanowisko, to jestem przekonany, że na nie zasługiwał. Kolejnym takim przykładem jest dyrektor Marta Poremba. Nie wydaje mi się zresztą, żeby te zmiany spowodowały nadwyrężenie zaufania wobec Koalicji Nowosądeckiej.

Miał pan możliwość obserwowania działań rady miasta najpierw z zewnątrz, a później od środka. Jak pan ocenia współpracę na linii prezydent - radni?

Cóż, trzeba przyznać, że prezydent Handzel nie ma łatwej sytuacji. Z jednej strony sądeczanie obdarzyli go naprawdę dużym zaufaniem, z drugiej Koalicja zdołała wprowadzić do 23-osobowej rady miasta tylko czterech radnych. I choć nie mam wątpliwości, że wszystkim osobom w radzie zależy na dobru Nowego Sącza, mam jednocześnie nieodparte wrażenie, że ich decyzje bywają podyktowane postawą „nie, bo nie”. To nie jest dobre podejście do spraw miasta.

W radzie dominują interesy podyktowane polityką?

Czasami niestety tak. Z jednej strony, kiedy rozmawiam prywatnie z niektórymi radnymi, czuję wzajemne porozumienie i wiem, że w sumie chodzi nam o to samo. Jednocześnie na posiedzeniach rady widać bardzo duży rozdźwięk. I czasami mam wrażenie, że przemawia przez nich raczej interes partii, którą reprezentują, a nie ich własne opinie.

Czyli rada miasta powinna być apolityczna?

Myślę, że tak. Nowy Sącz to nie Warszawa ani Bruksela. Na poziomie samorządowym powinien się liczyć przede wszystkim interes mieszkańców, a nie rozgrywki międzypartyjne. Bardzo mi się nie podobało zdanie, które często pojawiało się w kampanii Iwony Mularczyk „Daliśmy radę w rządzie, damy i w samorządzie”. To tak nie działa. My tutaj w radzie miasta jesteśmy w końcu przede wszystkim dla mieszkańców. Każdy ma swoje poglądy polityczne i dobrze, że je ma. Ale priorytetem powinien być Nowy Sącz.

Minęło sto dni prezydentury Ludomira Handzla. Jak pan ocenia ten okres?

Przede wszystkim sto dni to za mało, żeby wiarygodnie ocenić działania jakiegokolwiek samorządowca. A już na pewno nie można go rozliczać, po upływie tak krótkiego okresu czasu, z obietnic wyborczych. Opozycja próbowała przekonywać sądeczan, że prezydent nie realizuje swoich zobowiązań wyborczych. To nie jest prawda, ale na efekty wielu działań trzeba po prostu poczekać. Weźmy na przykład Kartę Nowosądeczanina. Nad jej przygotowaniem pracuje cały sztab ludzi, ale to złożone przedsięwzięcie i musi być naprawdę rzetelnie przygotowane. A to przecież wymaga czasu.

Trudno od razu oczekiwać fajerwerków?

Wiele codziennych działań prezydenta nie jest być może bardzo spektakularnych, ale tutaj chodzi o stopniowe działanie na wielu różnych polach. Obecna ekipa zastała określoną sytuację w mieście i prezydent musi mieć czas, żeby na przykład sprawdzić stan wszystkich miejskich spółek, ocenić jak funkcjonują i co można zrobić, by poprawić sytuację, jeśli zaistnieje taka konieczność. Dopiero teraz mamy dostęp do wielu różnych dokumentów i możemy się zorientować jakie środki zewnętrzne miasto starało się pozyskać i co można w tej kwestii poprawić. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Pojawiły się jednak opinie, że niektóre zmiany np. kadrowe były zbyt szybkie i zbyt radykalne.

W tej kwestii całkowicie ufam obydwu prezydentom. Ludomir Handzel to świetny manager, a Artur Bochenek ma kilkunastoletnie doświadczenie w pracy samorządowej. Każdy prezydent chce się otaczać ludźmi kompetentnymi i takimi, którym bezwzględnie ufa. W końcu, w przypadku miejskich spółek, powierza im firmy obracające milionami złotych. Popatrzmy zresztą na tę sytuację z innej perspektywy. Czy niektórzy radni klubu Prawa i Sprawiedliwości nie objęli stanowisk w instytucjach, które znajdują się pod kontrolą PiS? Jak zatem ocenić taką sytuację? Tutaj także zadziałał mechanizm zaufania. Obsadzam kogoś na danym stanowisku, bo mu ufam i jestem przekonany, że ma do tego odpowiednie kompetencje.

Jak pan widzi przyszłą współpracę radnych i prezydenta?

Jestem optymistą. Mam nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje i wspólnie będziemy działać na rzecz naszego miasta. Sam jestem człowiekiem dialogu, ale jednocześnie stawiam na uczciwość i gotowość do poznania nawet najbardziej niewygodnej prawdy. I tego oczekuję od innych.

ZOBACZ KONIECZNIE

FLESZ: Jak się przygotować do rozmowy o pracę?

Wideo

Materiał oryginalny: Nowy Sącz. Leszek Gieniec komentuje sto dni prezydenta Handzla - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wyborca
Myślę że panu też ufa mało wyborców skoro tak mało głosów pan dostał.Natomiast pan prezydent pełen szacun za ilość glosów.
Dodaj ogłoszenie