Reprezentanci Sądecczyzny i Ziemi Limanowskiej zawalczą o miano najlepszego głosu w kraju. Do programu dostało się aż pięcioro uczestników

Klaudia Kulak
Klaudia Kulak
Na zdjęciu od lewej: Rafał Talarczyk, Jadwiga Grzybek, Dominik Dudek, Michał Ciężadlik i Aleksandra Król.
Na zdjęciu od lewej: Rafał Talarczyk, Jadwiga Grzybek, Dominik Dudek, Michał Ciężadlik i Aleksandra Król. The Voice of Poland TVP
Zakończył się pierwszy etap trzynastej edycji programu The Voice of Poland - przesłuchania w ciemno. Ziemia sądecka i limanowska ma w tym roku mocną reprezentacje. Do programu dostało się aż pięcioro wokalistów - troje z Limanowszczyzny i dwoje z Sądecczyzny. To Aleksandra Król z Limanowej, Rafał Talarczyk z Kadczy, Michał Ciężadlik z Mszany Dolnej, Dominik Dudek z Pasierbca oraz Jadwiga Grzybek z Krużlowej.

FLESZ - Polacy się starzeją a miasta wyludniają. Jest raport GUS

Michał Szczygieł, Mateusz Ziółko, Natalia Szczypuła, Izabela Szafrańska, Wiolka Marcinkiewicz, Eva Novel, Kasia Stanek, Beata Dobosz - to tylko niektórzy wokaliści z naszych stron, których nazwiska znane są w całym kraju, a swoją karierę muzyczną rozpoczynali na scenie programu The Voice of Poland. Ich grono mają szansę zasilić kolejni, bo na ich talencie wokalnym poznali się już jurorzy programu - Justyna Steczkowska, Marek Piekarczyk, Tomson i Baron oraz Lanberry.

Jako pierwszy w tegorocznej edycji swoim wokalem serca skradł Rafał Talaczyk z Kadczy. Interpretacją piosenki „Don’t break the heart” zachwycił jurorów, a jego występ najbardziej przypadł do gustu Lanberry i to właśnie do jej drużyny trafił Sądeczanin.

Rafał na co dzień mieszka na Śląsku, gdzie od września jest członkiem zespołu wokalnego Teatru Rozrywki. Pochodzi jednak z Kadczy w gminie Łącko, z czego jest dumny. Sam nawet podkreślił to w programie. Sądeczanin śpiewa od zawsze. Jest absolwentem Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia w Nowym Sączu w klasie śpiewu dr Renaty Jonakowskiej-Olszowskiej. Naukę kontynuował na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie śpiewu dr hab. Tadeusza Leśniczaka. Jego głos sprawił, że odwrócił się jeden z jurorskich foteli.

- Byłem zestresowany a jednocześnie podekscytowany, było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. To coś kompletnie innego niż deski teatru gdzie na codzień występuje. Ogólnie jestem bardzo niezadowolony ze swojego wykonania, ale cieszę się, że będę miał szansę jeszcze pokazać co potrafię - przyznaje w rozmowie z „Gazetą Krakowską” wokalista.

Swoim głosem jury oczarowała również Aleksandra Król. To 22-latka z Limanowej, której dziadek jest założycielem zespołu ludowego Limanowianie. Ola z kolei gra na fortepianie i skrzypcach, a przede wszystkim śpiewa. Muzyka towarzyszyła jej od zawsze w rodzinnej Limanowej.

- W dzieciństwie występowałam na różnych przeglądach organizowanych na Limanowszczyźnie od samego przedszkola. Były to również wydarzenia folklorystyczne. Poza tym, Limanowa to tak przepełnione muzycznie miasto, że muzyki nie brakuje przy każdym święcie i każdej okazji - mówi Król

Teraz Ola studiuje Wokalistykę Jazzową w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. W programie zaprezentowała utwór Edyty Bartosiewicz "Sen". Jej wykonanie spodobało się Lanberry oraz Tomsonowi i Baronowi z zespołu Afromental.

Jak przyznaje w rozmowie z „Gazetą Krakowską” decyzja o wzięciu udziału w programie nie była spontaniczna. Śledziła program od pierwszej edycji, ale chciała wystartować w momencie, kiedy poczuje się na to gotowa wokalnie i mentalnie. Jak czuła się na scenie?

- Emocji jest tyle, że ciężko to opisać słowami. Napewno czuje się ogromną ekscytacje i niedowierzanie. Przed wejściem na scenę to ogromny stres i niepewność - mówi nam nasza rozmówczyni.

W tym samym odcinku programu wystąpił również Dominik Dudek, budowlaniec z Pasierbca, mieszkający w Krakowie. Muzyka to nieodłączny element jego życia. Wychowywał się w licznej rodzinie, gdzie większość muzykuje.

Rodzinne spotkania zawsze kończyły się wspólnym graniem i śpiewaniem folkloru. Dopiero jako nastolatek, dzięki kolegom, odkrył inne gatunki muzyczne. Zafascynował się zespołem Coldplay i zaczął komponować swoje utwory, które śpiewa m.in. w zespole Redford tworzonym wspólnie z przyjaciółmi.

Dostał nawet zaproszenie do studia nagraniowego od samego Edwyna Collinsa, byłego muzyka Joy Division, by nagrać płytę. Wydawnictwo nie przyniosło jednak oczekiwanego skutku. Zdecydował się na udział w "The Voice of Poland", żeby odwrócić złą passę. Zaśpiewał piosenkę Igo pt. "Helena" i odwrócił fotele Tomsona i Barona, Justyny Steczkowskiej oraz Lanberry. Ostatecznie zdecydował się na drużynę chłopaków z Afromental.

- To były wielkie emocje, stres i adrenalina. To też dla mnie nowość, bo występy telewizyjne trochę różnią się od innych. Kiedy zacząłem śpiewać, zapomniałem jednak o wszystkim. Cieszę się, że odwróciły się aż trzy fotele. Musiałem dojrzeć do tego, żeby wziąć udział w programie i jestem bardzo szczęśliwy, bo spełniło się jedno z moich marzeń. Te wszystkie miłe słowa, które usłyszałem od takich autorytetów wiele dla mnie znaczą. Jestem wdzięczny za tak wielką szansę i gotowy na kolejne wyzwania - przyznaje w rozmowie z nami Dudek.

Dodaje, że talent muzyczny odziedziczył po dziadku, który grał na kilku instrumentach i ma nadzieję, że pod okiem swoich trenerów rozwinie go jeszcze bardziej.

W programie wzięła również udział Jadwiga Grzybek. Choć od kilku lat mieszka w Gliwicach, to pochodzi z Krużlowej Wyżnej w gminie Grybów. Jadzia śpiewała od dziecka, a występowała jedynie na szkolnych akademiach. Po maturze postanowiła odpowiedzieć na ogłoszenie i została wokalistką zespołu weselnego z Gliwic. W zespole poznała też swojego męża.

Aktualnie jest mamą dwóch dziewczynek w wieku 6 oraz 9 lat i wróciła do śpiewania. Postanowiła też spróbować swoich sił w programie. Zaśpiewała piosenkę z repertuaru Fleetwood Mac pt. "Dreams" i w ostatnich sekundach odwróciła fotel Marka Piekarczyka. Tym samym trafiła do drużyny wokalisty legendarnej grupy TSA.

Swoim występem udział w kolejnych etapach programu wywalczył sobie również pochodzący z Mszany Dolnej Michał Ciężadlik. Zaśpiewał „Jezu, jak się cieszę” - przebój wykonywany w połowie lat 80. przez Klausa Mitffocha. Jego występ spodobał się Markowi Piekarczykowi i dzięki temu chłopak zakwalifikował się do kolejnego etapu programu.

- Zaczęło się od góralskiego zespołu Kasinianie-Zagórzanie z Kasiny Wielkiej, do którego jego rodzina należy od pokoleń m.in. rodzice i pradziadek. Michał w zespole występował w pełnym rynsztunku tzn. kierpce, ciupaga i śpiew. Aktualnie działa w weselno-biesiadnym zespole PakaBand. W tygodniu prowadzi też karaoke - czytamy o Michale na stronie programu The Voice of Poland.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowysacz.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie