Rośnie sprzedaż drewna opałowego, które jest alternatywą dla węgla. Może go jednak zabraknąć

Alicja Fałek
Alicja Fałek
Arch. Lasy Państwowe
Udostępnij:
Nie ma dnia, żeby sądeckie i limanowskie nadleśnictwa nie otrzymały zapytania o możliwość zakupu drewna opałowego. Tego, jak przyznają nadleśniczy, jeszcze nie brakuje, ale jeśli popyt będzie tak duży, to mogą pojawić się braki.

Rosnące ceny gazu i węgla sprawiają, że już w lecie mieszkańcy Sądecczyzny i Limanowszczyzny szukają sposobu na tańsze ogrzewanie domów zimą. Za dotychczas tańszy od gazu węgiel teraz trzeba zapłacić ponad 3 tys. zł za tonę węgla. I to nie za ten najlepszej kaloryczności, czyli gruby koks ale nieco gorszy - drobny. Nic więc dziwnego, że do łask wraca drewno opałowe, które choć też podrożało, to wciąż jest tańsze niż inne źródła ciepła.

- Zainteresowanie kupnem drewna opałowego ogromnie wzrosło i nie ma się co dziwić. Kogo stać to inwestuje teraz w pompy ciepła, a ci mniej zamożni, jeśli tylko mają piec, w którym można palić drewnem, to robią jego zapasy - mówi Andrzej Myśliwiec, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Piwniczna.

Ilość drewna opałowego pozyskiwanego z Lasów Państwowych przez poszczególne nadleśnictwa jest ściśle określana w planie na dany rok. Wskazane są miejsca, w których przeprowadzona zostanie wycinka fragmentu lasu, albo pojedynczych sztuk. Leśnicy nie mogą wyciąć nic poza to, co zostało zatwierdzone.

- Nie ma więc możliwości, żeby wraz z rosnącym popytem na drewno opałowe, zwiększyć jego pozyskiwanie poprzez wycinkę. A my widzimy, że w tym roku była by możliwość sprzedania każdej ilości drewna - zaznacza Andrzej Myśliwiec. - I to zarówno liściastego, jak i iglastego. A w poprzednich latach zdarzały się problemy z jego zbytem.

Mieszkańcy decydują się też na kupno drewna bezpośrednio z nadleśnictwa, bo tutaj cennik praktycznie nie uległ zmianie. Owszem cena za metr sześcienny różni się w zależności od gatunku oraz długości jego fragmentów. Cena najczęściej wybieranego, czyli drewna małowymiarowego oznaczanego symbolem M2, waha się od 80 zł za m3 iglastego do 172 zł za m3 twardego liściastego.

Tymczasem, żeby w sezonie zimowym ogrzać dom o pow. 100 m2 potrzeba około 10 m3 drewna. Zakładając, że wybierzemy to droższe, a tym samym bardziej kaloryczne, to zapłacimy nieco ponad 1700 zł. Chcąc taką samą powierzchnię ogrzać węglem, potrzebujemy nieco ponad tonę węgla (pod warunkiem, że budynek jest doskonale ocieplony), czyli ponad 3 tys. zł.

- Trudno się dziwić, że jest tak wielu chętnych na zakup drewna. My rozdysponowaliśmy już pulę do sprzedaży detalicznej pomiędzy poszczególne leśnictwa i może się zdarzyć, że nie będzie ona wystarczająca - przyznaje Janusz Krywult, nadleśniczy Nadleśnictwa Limanowa. - Pamiętać przy tym trzeba, że drewno kupione w tym roku nie będzie się raczej nadawać do ogrzania domu zimą. To drewno świeże, mokre i żeby spełniało normy wilgotności musi sezonować. Najlepiej dwa sezony, albo co najmniej od wiosny do zimy.

Jak się okazuje w ostatnim czasie jest także zainteresowanie samowyrobem drewna, czyli pozyskiwaniem go we własnym zakresie z lasu. Najczęściej jest to drobnica: gałęzie i trzebionka opałowa, które zbiera się w ściśle wyznaczonym przez leśniczego miejscu. On też szkoli osobę, która sama chce zebrać opał z zasad bhp, wystawia pisemne zezwolenie na wyrób, które upoważnia do wjazdu do lasu i dotarcia na miejsce zbioru. Leśniczy także mierzy i wycenia drewno, które zostało pozyskane w systemie samowyrobu.

- Na takie rozwiązanie decydują się osoby, które naprawdę mają ciężką sytuację finansową. Dawniej ludzie chętniej się na to decydowali, bo niemal w każdym gospodarstwie był koń i na wozie można było drzewo przywieźć do domu - podkreśla zastępca nadleśniczego z Piwnicznej. - Teraz zdarzają się pojedyncze przypadki, bo sytuacja życiowa do tego przymusza. Choć myślę, że wprowadzenie maksymalnej stawki za tonę węgla może sprawić, że zainteresowanie drewnem znów trochę zmalej.

Czy tak się stanie, okaże się za jakiś czas. W wtorek prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę, która ustala maksymalna cenę tony węgla dla odbiorców indywidualnych, wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych na poziomie 996,60 zł. Po obniżonej cenie gospodarstwo domowe będzie mogło kupić jedynie 3 tony węgla. Nowe prawo przewiduje też rekompensatę dla przedsiębiorców w wysokości nie wyższej niż 1073,13 gr brutto za sprzedaż jednej tony paliwa stałego sprzedanego dla jednego gospodarstwa domowego.

W których krajach najciężej prowadzi się biznes?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Emporio Armani

Emporio Armani AR2460

1 806,92 zł320,00 zł-82%
miejsce #2

Diesel

Diesel Mega Chief DZ4329

1 416,00 zł424,25 zł-70%
miejsce #3

Casio

Casio Vintage A100WE-1AEF

349,00 zł195,00 zł-44%
miejsce #4

Michael Kors

Michael Kors Runaway MK3131

489,00 zł329,00 zł-33%
miejsce #5

Casio

Casio G-Shock GA-110HC-1AER

223,30 zł
miejsce #6

Michael Kors

Michael Kors Bradshaw MK5739

419,92 zł
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Rośnie sprzedaż drewna opałowego, które jest alternatywą dla węgla. Może go jednak zabraknąć - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie