Sandecja lepsza od spadkowicza. Zostaje w czołówce

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Udostępnij:
Piłkarze Sandecji Nowy Sącz pokonali w Bielsku–Białej tamtejsze Podbeskidzie 1:0 odnosząc swoją siódmą wygraną w bieżącej kampanii Fortuna 1 Ligi. Dzięki cennym trzem punktom wywalczonym na dość trudnym terenie (bielszczanie u siebie zwyciężyli trzy mecze, raz zremisowali), ekipa trenera Dariusza Dudka utrzymała czwartą lokatę w tabeli.

„Duma Krainy Lachów” na Śląsku mogła wreszcie skorzystać z usług Damiana Chmiela i Kamila Słabego, którzy w poprzednim meczu z Miedzią w Legnicy (1:3) musieli pauzować za kartki. Za to miejscowi musieli wystąpić bez swojego najlepszego snajpera Kamila Bilińskiego, autora pięciu ligowych trafień, który w ostatnim starciu z Resovią dał się ponieść emocjom i brzydko faulował bramkarza rywali, za co ujrzał czerwony kartonik.

Początek meczu nie zwiastował łatwej przeprawy dla gości. Już w 1. minucie sam na sam z golkiperem sądeczan stanął Michał Janota, trafił w spojenie słupka z poprzeczką, ale po chwili arbiter odgwizdał pozycję spaloną. W kolejnych minutach dwukrotnie szczęścia próbował gruziński pomocnik Giorgi Merebaszwili, ale dwukrotnie pudłował.

Już w 19. minucie boisko, za zaatakowanie „nakładką” pomocnika sądeczan Maisse Falla, musiał opuścić Michał Janota, który obejrzał drugą żółtą kartkę. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy piłkę do bramki zespołu Piotra Jawnego skierował Tomasz Boczek. Rosły obrońca trafił na raty: najpierw jego strzał intuicyjnie obronił Martin Polacek, ale przy dobitce był już bezradny. Boczek wykazał się sporą elastycznością, zdobył gola w ekwilibrystyczny sposób leżąc już na murawie.

Miejscowi nie zamierzali odpuszczać i nie mając już zbyt wiele do stracenia, zaczęli atakować. W 51. minucie oko w oko z Dawidem Pietrzkiewiczem stanął Ezequiel Bonifacio, ale bramkarz Sandecji świetnie sparował piłkę. Następnie bliski gola był Mathieu Scalet, ale i tym razem refleksem popisał się golkiper sądeczan.

Przyjezdni też mieli swoje okazje, ale Dawid Wolny chcąc wślizgiem wepchnąć piłkę do siatki po zagraniu od Damiana Chmiela pomylił się o kilkadziesiąt centymetrów. W końcówce spotkania gospodarze atakowali, ale dzięki mądrej i nieraz dość szczęśliwej obronie, Sandecja utrzymała wynik.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz 0:1 (0:1)
0:1 Boczek 42.

Żółte kartki: Janota (dwie), Jawny (na ławce), Scalet, Bieroński, Rodriquez - Sovsić, Kobryń, Zych, Rudol, Dikow.
Czerwona kartka: Michał Janota (Podbeskidzie, za dwie żółte).

Podbeskidzie: Polacek - Bonifacio (71 Rognić), Kowalski-Haberek, Rodriquez, Gach (78 Polkowski) - Frelek, Merebaszwili, Roman (71 Milaszius), Scalet (78 Bieroński), Mikołajewski (46 Gutowski) - Janota.

Sandecja: Pietrzkiewicz - Słaby, Rudol, Boczek, Kobryń (46 Wolny) - Chmiel, Sovsić, Piter-Bućko, Zych (58 Szczepanek), Fall (58 Walski) - Dikow (78 Kasprzak). Sędziował: Paweł Pskit (Łódź). Widzów: 2843.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: Sandecja lepsza od spadkowicza. Zostaje w czołówce - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie