Sandecja Nowy Sącz wraca do ligowej rywalizacji. W niedzielę gra z Widzewem Łódź

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Wiosną w starciu Sandecji z Widzewem górą byli sądeczanie triumfując 3:1
Wiosną w starciu Sandecji z Widzewem górą byli sądeczanie triumfując 3:1 Fot. Sandecja.pl
Piłkarze Sandecji Nowy Sącz po nieco ponad 1,5 miesiącu przerwy wracają do rywalizacji na boiskach Fortuna 1 Ligi. W pierwszej kolejce „Duma Krainy Lachów” zmierzy się w Łodzi z tamtejszym Widzewem, dziewiątą siłą poprzedniej kampanii w pierwszej lidze. Pierwszy gwizdek arbitra zabrzmi w niedzielę 1 sierpnia o godzinie 12.40.

W lecie ekipa z miasta nad Dunajcem przeszła sporą kadrową przemianę, żeby nie napisać rewolucję. Z Sandecją pożegnało się dziewięciu zawodników i tylu też (stan na wtorek 27 lipca i datę powstania artykułu) zasiliło zespół trenera Dariusza Dudka.

Najbardziej bolą straty Kamila Ogorzałego i Adriana Danka. Pierwszy został sprzedany do ekstraklasowej Cracovii za rekordowe w historii klubu z Kilińskiego nieco ponad 600 tysięcy złotych. Z kolei Danek zdecydował się kontynuować swoją karierę w Koronie Kielce, która aspiruje do rychłego powrotu na najwyższy szczebel rozgrywkowy.

W kwestii wzmocnień na uwagę zasługuje sprowadzenie przez „Biało-Czarnych” dwukrotnego króla strzelców drugiej ligi bułgarskiej Swietosława Dikowa z Lokomotivu Sofia. 29-letni snajper ma być gwarantem bramek również w Polsce. Sandecja jest dla tego snajpera dopiero pierwszym zagranicznym klubem w karierze. Czy w Nowym Sączu zapracuje na kolejny transfer? Czas pokaże, ale liczby (23 ligowe trafienia w 28 występach, do tego sześć asyst) zdecydowanie przemawiają na jego korzyść.

Sądeczanie rozegrali cztery sparingi: przegrali 0:3 z Piastem Gliwice, 0:1 z GKS Katowice, pokonali 4:2 Puszczę Niepołomice i przegrali 1:2 z Koroną Kielce.

Nowosądecki chaos…

W Sandecji co jakiś czas robi się bardzo ciekawie, ale niekoniecznie z powodu dokonywanych wzmocnień i sprzedaży kolejnych zawodników czy osiąganych wyników. Często są to organizacyjne pożary, które nagle trzeba ugasić. Tym razem sądeczanie stracili właściwie dzień po dniu dotychczasowego prezesa i dyrektora klubowej akademii. Arkadiusz Aleksander złożył dymisję, zaś Rafał Wisłocki zdecydował się na odejście do beniaminka PKO Ekstraklasy Bruk-Bet Termalicy Nieciecza. Powodem złożenia rezygnacji przez Aleksandra był, jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, m.in. brak zrozumienia z sądeckim Magistratem w kwestii funkcjonowania klubu. Prezes, który w Nowym Sączu wykonał kawał dobrej roboty odszedł zatem z podniesioną głową, choć nie ukrywał, że żal mu rozstawać się z Sandecją.

- Teraz jest mi po prostu tak po ludzku smutno, że odchodzę z Sandecji. Szkoda mi również pracy wykonanej w ostatnim czasie na rzecz klubu – mówił nam kilkanaście dni temu Aleksander.

Wisłocki, prócz pracy na rzecz akademii, miał ponadto prowadzić rezerwy Sandecji w czwartej lidze, które zdecydowano się reaktywować po roku przerwy. Niestety, jak to często bywa w Nowym Sączu, szybko zmieniono tę decyzję tłumacząc się względami finansowymi i ostatecznie rezerw w rozgrywkach nie będzie... Jak zauważył pełniący obowiązki prezesa klubu z Kilińskiego 47 Łukasz Morawski, roczny koszt utrzymania drugiej drużyny oscylowałby wokół 300 tysięcy złotych a na taki wydatek w obecnej chwili Sandecja nie może sobie pozwolić.

Widzew po rewolucji, ale zwykle czegoś brakuje

Aż dziesięciu nowych zawodników zasiliło szeregi łódzkiego Widzewa w przerwie letniej. Dokonano również roszady na trenerskim stołku. W połowie czerwca Janusz Niedźwiedź zastąpił na tym stanowisku Marcina Broniszewskiego zwolnionego za słabe wyniki zespołu. O tym jak gorący jest trenerski stołem w łódzkim klubie niech świadczy fakt, że w kwietniu tego roku wspomniany Broniszewski zastąpił Enkeleida Dobiego…

Wracając do wzmocnień zespołu, latem Widzew przeprowadził kilka ciekawszych transferów. Do drużyny trenera Niedźwiedzia dołączyli choćby były pomocnik Lecha Poznań, Dynama Moskwa a ostatnio tureckiego Gaziantepsporu Ghańczyk Abdul Aziz Tetteh czy jeszcze do niedawna obrońca Miedzi Legnica, brat reprezentanta Polski Piotrka, Paweł Zieliński.

CV czarnoskórego defensora może budzić szacunek, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że w poprzednim sezonie zanotował on tylko siedem minut w meczu Super Ligi i 26 minut w spotkaniu Pucharu Turcji. Powodem absencji zawodnika był m.in. koronawirus. Teraz jednak zawodnik mający na koncie m.in. 67 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Grecji, chce grać jak najwięcej i pomagać swojej nowej drużynie.

„Po kilku latach gry w Lechu Poznań wiedziałem, że jest w Polsce taki klub jak Widzew, ale nie będę udawać, że jakoś szczególnie się nim interesowałem. Dopiero gdy pojawiła się oferta, poczytałem trochę o klubie w Internecie, obejrzałem zdjęcia i porozmawiałem ze znajomymi z Polski, a przede wszystkim z Bartkiem Pawłowskim, z którym byłem w Gaziantep FK. Opowiedział mi, że Widzew grał kiedyś w Lidze Mistrzów, że klub ma fantastycznych kibiców i jaka atmosfera panuje na meczach. Chciałbym wywalczyć z Widzewem awans do ekstraklasy, bo wiem, że taki jest cel klubu i tego oczekują kibice” - powiedział dla klubowej strony Widzewa sam zainteresowany.

W kadrze najbliższego ligowego przeciwnika sądeczan bez trudu można wypatrzeć zawodników z doświadczeniem w ekstraklasie. Najwięcej występów w naszej rodzimej wśród łodzian zanotował wspomniany Paweł Zieliński – 113. Kibicom w Nowym Sączu z pewnością nie umknie obecność w składzie łodzian Dominika Kuna, do końca sezonu 2019/2020 piłkarza Sandecji, a obecnie często podstawowego, choć nie zawsze, gracza Widzewa. Kun w minionym sezonie zanotował co prawda 30 występów w Fortuna 1 Lidze (plus jeden w Pucharze Polski), ale raptem siedemnaście z nich było tymi w wyjściowej jedenastce.

W Widzewie, którego budżet jest najwyższy w lidze i oscyluje wokół osiemnastu milionów złotych, nie ma tzw. spokoju. To klub z wielkimi ambicjami, który czym prędzej chce powrócić na szczebel ekstraklasy, na którym ostatnio występował jeszcze w kampanii 2014/2014. Następnie były spadki do drugiej, a nawet trzeciej oraz czwartej ligi i powrót w sezonie 2019/2020 na pierwszoligowe boiska.

W swoim ostatnim sparingu przed startem ligowych zmagań w rozgrywkach Fortuna 1 Ligi łodzianie pokonali 2:0 Pogoń Grodzisk Mazowiecki, beniaminka eWinner drugiej ligi, po trafieniach Karola Danielaka i Bartosza Guzdka.

W minionych rozgrywkach najskuteczniejszym snajperem Widzewa był Marcin Robak. Weteran ligowych boisk, obecnie już 38-latek, który zanotował siedem ligowych trafień. Mateusz Michalski i Patryk Mucha zdobyli z kolei po cztery bramki. Mimo względnej skuteczności, Robaka nie ma już w Łodzi. Klub zdecydował się nie przedłużać wygasającego z końcem czerwca kontraktu.

Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie łodzianie na własnym boisku radzili sobie całkiem dobrze. Odnieśli osiem zwycięstw, siedmiokrotnie zremisowali i ponieśli dwie porażki (bilans bramkowy 18:10). W starciu Widzewa i Sandecji najpierw przy Alei Piłsudskiego górą byli miejscowi triumfując 2:1 po dwóch golach Marcina Robaka i Kamila Ogorzałego. W rewanżu przy Kilińskiego 47 triumfowała z kolei Sandecja 3:1. Wówczas trafiali Michal Piter-Bućko (dwukrotnie) i Rubio, zaś dla gości honorową bramkę zdobył Mateusz Michalski. Jak będzie teraz?

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Materiał oryginalny: Sandecja Nowy Sącz wraca do ligowej rywalizacji. W niedzielę gra z Widzewem Łódź - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie