Skoczył w wodospad, żeby ratować tonącego mężczyznę

Stanisław Śmierciak
fot. archiwum
Sierżant Mateusz Rusnak wrócił do policyjnej służby 28 czerwca 2010 r. Już 23 sierpnia przypadł mu weekendowy patrol. Odruchowo wskoczył w zimną kipiel wodospadu i wyciągnął z wody tonącego mężczyznę, który przyszedł z dziećmi nad górski strumień.

Policyjna przygoda Mateusza zaczęła się po maturze w Mszanie Dolnej. - Ciągnęło mnie do munduru i bycia pożytecznym - wyznaje sierżant. W 1999 roku, zamiast do wojska, trafił do policyjnego oddziału prewencji w Warszawie.

- Podczas pierwszego patrolu na Starym Mieście legitymowaliśmy z kolegą sprawców jakiegoś wykroczenia - wspomina. - Byli poszukiwani listem gończym, więc obydwu zatrzymaliśmy. W nagrodę dostaliśmy trzy dni przepustki. Był styczeń, ale pojechaliśy nad morze. Później już tam nie byłem. Dopiero teraz planuję wakacyjny wypad z żoną i córeczką nad Bałtyk.

Po szkole policyjnej w Legionowie Rusnak służył na warszawskiej Pradze. Zajmował się przestępczością nieletnich, prewencją. Był technikiem kryminalistyki. Umiejętności zdobył w Pile. Z takim doświadczeniem wrócił w rodzinne górskie strony.

Z Mszany Dolnej dojeżdżał do pracy w Tymbarku. Dzięki temu poznał żonę. - Wysiadając z autobusu, którym wracałem z nocnej służby, zobaczyłem dziewczynę na dworcu. Dowiedziałem się, że jechała do ogólniaka w Limanowej. Zdobyłem numer jej telefonu - opowiada policjant z uśmiechem. - Była zaskoczona, ale nie odmówiła spotkania. Teraz mają córeczkę. W czerwcu Sandra skończy dwa latka.

Żona Jolanta studiuje pedagogikę. Zajęcia ma w weekendy. Przełożeni tak planują służbę Mateusza, aby pod nieobecność małżonki mógł zajmować się córeczką. Kiedy żona jest w domu, wtedy policjant nadrabia weekendową służbę. Tak było 23 sierpnia.

Tamtego patrolu mógł nie pełnić. Co więcej, mógł wcale nie być w policji. Ponad cztery lata czekał na sądowe rozstrzygnięcie, kto ma rację - on czy prokuratura. Chodziło o interwencję, w czasie której patrol zatrzymał kierowcę. Mężczyzna, a w ślad za nim prokuratura, oskarżyła funkcjonariuszy o przekroczenie uprawnień. Rusnak dostawał połowę pensji. Dorabiał jako instruktor jazdy w szkole kierowców, póki sąd nie orzekł, że działał prawidłowo.

Przełożeni skierowali go bliżej rodzinnego domu, który wybudował w Koninie. Do komisariatu w Mszanie Dolnej. - Przez radio usłyszałem oficera dyżurnego. Mówił, że ktoś tonie - wspomina Rusnak. Biegnąc do wodospadu, zrzucił buty i broń. Tonącym okazał się sąsiad, ojciec ośmiorga dzieci. - Szkoda, że wysiłki lekarzy nie ocaliły mu życia - dodaje.

Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały. Klimat się zmienił.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3