Na Sądecczyźnie brakuje wody. W Gródku za podlewanie trawnika można dostać aż 500 złotych mandatu

Alicja Fałek
Alicja Fałek
Gdy zaczyna brakować wody w sieciach ratunkiem jest woda z beczkowozu. Tę gminom dostarczają m.in. Sądeckie Wodociągi
Gdy zaczyna brakować wody w sieciach ratunkiem jest woda z beczkowozu. Tę gminom dostarczają m.in. Sądeckie Wodociągi Archiwum
Udostępnij:
Coraz więcej sądeckich i limanowskich gmin apeluje do mieszkańców o oszczędzanie wody i wykorzystywanie jej tylko w celach bytowych. O krok dalej poszedł wójt gminy Gródek nad Dunajcem, gdzie urzędowo zakazał podlewania trawników, czy napełniana basenów wodą z gminnej sieci.

Susza coraz bardziej daje się we znaki mieszkańcom Sądecczyzny i Limanowszczyzny. Sądeckie Wodociągi zanotowały w lipcu rekordową liczbę zamówień na dowóz wody pitnej. Ta trafia do prywatnych domów, przedsiębiorstw ale także gmin. W czerwcu było to 50 cystern. W lipcu może to być nawet 200.

- Wszystko przez brak opadów, spadek wód gruntowych i wysychanie studni. Niestety to, co przewidywali naukowcy już kilkanaście lat temu, sprawdza się. Obserwujemy coraz większe ekstrema pogodowe - komentuje Tadeusz Frączek, prezes Spółki Sądeckie Wodociągi. - Gwałtowne burze i grad, przed i po tym duże upały. Deszczu nie jest mniej niż było dotychczas, ale spada on w zdecydowanie krótszym czasie, a przez to ziemia nie nadąża z jego wchłanianiem. Dlatego konieczność retencjonowania wody.

Jednocześnie prezes Frączek zapewnia, że klienci sądeckiej spółki nie muszą się obawiać, że w ich kranach zabraknie wody.

- Mamy dostęp do największych zasobów wody na Sądecczyźnie, czyli Dunajca. To dwa zakłady uzdatniania wody w Starym Sączu oraz Świniarsku - wyjaśnia Frączek.

Takiego komfortu nie mają mieszkańcy Gminy Gródek nad Dunajcem, gdzie zdarzyły się już dni, kiedy wody zabrakło.

- Sytuacja była naprawdę nieciekawa i musiałem jakoś zareagować. Stąd urzędowy zakaz podlewania trawników oraz napełniania basenów rekreacyjnych i innych zbiorników wodą z gminnej sieci do końca sierpnia - wyjaśnia Józef Tobiasz, wójt gminy Gródek nad Dunajcem. - Od 12 lat jak jestem wójtem nie zdarzyło się tak, żeby brakło wody w kranie.

Zarządzenie wójta nie nie zwykła prośba o wykorzystywanie wody jedynie w celach bytowych. Za złamanie zakazu grozi bowiem kara grzywny do 500 zł. Sprawdzaniem jego przestrzegania zajmują się gminni urzędnicy oraz policja, która została poinformowana o wprowadzeniu obostrzeń.

- Wierzę, że sytuacja w najbliższych latach się poprawi. Nasz spółka wodociągowa inwestuje bowiem w budowę nowych ujęć na Dunajcu. Nawet ogłosiła już przetarg na budowę - dodaje Tobiasz.

Na podobne zakazy nie zdecydowali się wójtowie innych gmin. Choć problemy z wodą występują na terenie Podegrodzia, czy Kamionki Wielkiej. Dla przykładu Zarząd Spółki Wodociągowej w Mystkowie apeluje do mieszkańców gminy Kamionka o racjonalne i możliwie oszczędne korzystanie z wody oraz całkowite zaprzestanie podlewania trawników, napełniania basenów i mycia samochodów wodą z sieci do odwołania.

Również na Limanowszczyźnie jest spory problem z brakiem wody. W Mszanie Dolnej na rynku, koło cmentarz i biblioteki pojawił się nawet beczkowozy. Wszystko po to, żeby zabezpieczyć mieszkańców, którzy mają sucho w kranach. A takie sytuacje się zdarzają. Podobnie jak w Kłodnem w gminie Limanowa.

- Jest bardzo ciężko. Minimalnie sytuacja się poprawiła po wtorkowych opadach, ale to chwilowe. Znów zapowiadają wysokie temperatury - mówi Władysław Lachor, sołtys Kłodnego a jednocześnie prezes miejscowej spółki wodociągowej. - To pierwszy raz, gdy brakuje nam wody. Nasze ujęcia zawsze miały spore zapasy i w poprzednich latach pomagaliśmy zasilać wodociąg w Wysokiem, który często miał braki.

Lachor wskazuje, że brak wody to pokłosie zimy, kiedy to nie było większych opadów śniegu. Wiosną też deszczu było jak na lekarstwo i właściwie już w maju było sucho. Poza tym prawie trzykrotnie wzrosło także zużycie wody w porównaniu z poprzednimi latami, z poziomu od 120 do 150 m3 na dobę do poziomu 320-350 m3.

- To tylko pokazuje, że coraz więcej mieszkańców napełnia wodą z sieci baseny i podlewa trawniki, czy grządki. Mimo że prosimy o oszczędność i rozwagę - podkreśla sołtys Kłodnego. - Niestety to doprowadza do czasowych braków wody z kranem i widzę, że takie sytuacje przynoszą potem w rezultacie tydzień oszczędzania wody. A potem znów niestety zaczyna się jej lanie. I tak w kółko.

Niemcy w obliczu kryzysu energetycznego i gospodarczego. Komentarz prof. Bogdana Musiała

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #2

Metabo

Metabo Power Maxx BS Quick (600156500)

615,00 zł284,99 zł-54%
miejsce #3

Stanley

Stanley FMC627D2-QW

896,79 zł589,37 zł-34%
miejsce #4

Makita

Makita Dhp485Rfj

1 273,02 zł970,00 zł-24%
miejsce #5

Stanley

Stanley FMC625D2

463,00 zł
miejsce #6

Einhell

Einhell 4513914

209,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Na Sądecczyźnie brakuje wody. W Gródku za podlewanie trawnika można dostać aż 500 złotych mandatu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie