To był wyścig o życie dziecka. W Beskidzie Sądeckim karetka jechała aż z Limanowej. Szybciej byli strażacy

Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
Niemal w samo południe w niedzielę nagła choroba zagroziła życiu dziecka w miejscowości Brzyna położonej Beskidzie Sadeckim na prawym brzegu Dunajca. Niestety wszystkie karetki Pogotowia Ratunkowego w regionie były w akcjach. Najbliższa, mogąca natychmiast ruszyć na pomoc była w Limanowej. Musiała pokonać dystans ponad 35 kilometrów. Szybciej mogli dotrzeć strażacy i im zlecono walkę o życie dziecka do czasu przybycia medyków.

WIDEO: Jak pomóc osobie, która straciła przytomność?

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news

Brzyna to wioska w gminie Łącko wciśnięta w góry Beskidu Sadeckiego na prawym brzegu Dunajca. Kiedy w niedzielę, 5 grudnia 2021 r., niemal w samo południe, w tej miejscowości nagła choroba spowodowała zagrożenie życia dziecka, rodzice zaalarmowali Pogotowie Ratunkowe.

Teoretycznie ambulans mógł dotrzeć w kilka minut z Podstacji Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego w pobliskim Łącku lub też nieodległym Starym Sączu. Niestety nie tylko zespoły medyczne karetek tam dyżurujących, ale i wszystkich na Sądecczyźnie były już zaangażowane w akcje.

Najbliższy ambulans Pogotowia Ratunkowego, mogący natychmiast ruszyć na pomoc był w Limanowej. Musiał pokonać dystans ponad 35 kilometrów górskimi drogami. To ponad pół godziny jazdy nawet dla pojazdu z włączonymi sygnałami uprzywilejowania. Nawet śmigłowiec Lotniczego Pogotowia ratunkowego nie mógł szybciej dotrzeć do Brzyny.

Szybciej do dziecka mogli dotrzeć strażacy i im zlecono walkę o jego życie do czasu przybycia medyków. O godz. 12.22 oficer dyżurny Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu zadysponował natychmiastowy wyjazd zastępów z sadeckiej Jednostki Ratowniczo Gaśniczej nr 2 PSP, a także ochotniczych straży pożarnych będących blisko domu dziecka, które należało ratować.

Pierwsi przyjechali druhowie z Kadczy i podjęli działania ratownicze. Chwilę później wsparli ich w tym pożarnicy - ochotnicy z Obidzy oraz ratownicy PSP z Nowego Sącza.

Jak przekazuje oficer dyżurny Miejskiej Komendy PSP w Nowym Sączu, po dotarciu karetki Pogotowia Ratunkowego z Limanowej jej załoga przejęła działania medyczne, a następnie zabrała dziecko do szpitala.

Pobierz bezpłatną aplikację Gazety Krakowskiej i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: To był wyścig o życie dziecka. W Beskidzie Sądeckim karetka jechała aż z Limanowej. Szybciej byli strażacy - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowysacz.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie