To co zrobiłem, zrobiłby każdy

Stanisław Śmierciak
Celestyn Żeliszewski z żoną Marią
Celestyn Żeliszewski z żoną Marią fot. Stanisław Śmierciak
Trzeciego maja 2010 r. Celestyn Żeliszewski oglądał z rodziną jakiś serial telewizyjny. Kwadrans po godzinie 18 program się skończył, a on wyszedł na podwórze. Zza blaszanego garażu, oddzielającego rodzinny dom w Librantowej od drogi z Nowego Sącza do Korzennej, unosił się dym.

Zrobił kilka kroków i zobaczył w rowie wywrócony i rozbity samochód, który zaczynał płonąć. We wraku leżało dwoje młodych ludzi bez szans, by wydostać się ze śmiertelnej pułapki.

- Wyobraża pan sobie siebie patrzącego, jak do młodych ludzi zbliża się śmierć. Stałby pan bezczynnie? - pyta Celestyn Żeliszewski tuż po odebraniu kolejnego medalu za bohaterstwo. - I pan i ktokolwiek inny ruszyłby na ratunek. To odruch i ja tak postąpiłem. Nie myśli się o własnym zagrożeniu. Nie ma czasu na takie kalkulacje. Dziewczynę i chłopaka wyciągałem z ognia. Płomienie ich tylko musnęły. Mnie dosięgły. Rzuciłem się w błotnisty przydrożny rów, aby się ugasić. Wiedziałem, co robić, bo pracuję w gazowni, a zięć jest strażakiem. Jeszcze zdołałem dojść do drzwi domu.

Czuł, że nadchodzi kres jego życia. Domownicy odpychali, jak mogli, śmierć. - Później zajęli się mną medycy - wspomina mieszkaniec Librantowej. - Jak widać bardzo skutecznie, bo żyję, jem, chodzę, rozmawiam. Wróciłem do pracy w sądeckim Zakładzie Gazowniczym. To moje oddalanie się od śmierci zajęło jednak kilka miesięcy.

A gdyby teraz w pobliżu zdarzył się jakiś straszny wypadek? - Ratowałbym ludzi! - odpowiada bez chwili namysłu. Na to, czego dokonał Celestyn Żeliszewski, z podziwem i uznaniem patrzą wszyscy. On sam jest tą popularnością nieco zakłopotany. Czasem jakby się usprawiedliwiał. - Robiłem, co zrobiłby każdy - wyznaje. - Tyle tylko, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie, aby kogoś uratować. Żaden ze mnie bohater.

Tamtą spontaniczną reakcją Celestyna Żeliszwskiego nie są zaskoczeni jego sąsiedzi. Mówią, że życzliwy i uczynny był zawsze. Pomagał, w czym mógł, kiedy tylko ktoś poprosił. Czasem sam pytał, czy w czymś może się przydać.

Często korzystano z tej jego gorliwości, bo zna się na wielu rzeczach. Zwłaszcza na instalacjach gazowych i elektrycznych. Trochę też na budowlance. Bywało, że dzieciom przyjaciół lub sąsiadów pomagał w odrabianiu szkolnych zadań.

Jako pierwszym na bohaterstwo Żeliszewskiego zareagował ówczesny przewodniczący Rady Miasta w Nowym Sączu Artur Czernecki. Oznajmił publicznie, że skoro mieszkaniec Librantowej uratował dwoje sądeczan, to musi zostać uhonorowany najwyższym, miejskim odznaczeniem - Tarczą Herbową.

Dziś Żeliszewski ma kolekcję odznaczeń i zaszczytów. Ministerialnych, wojewódzkich, starościńskich i strażackich. Wyznaje jednak, że najwięcej satysfakcji dają mu tytuły zyskane w plebiscytach. - Bo to od ludzi - tłumaczy.

Jak głosno ujadają nowe "Psy"?

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3