"Wszystkie kolory świata", czyli Janusz Miczek, Andrzej Klimkowski i etc. Wystawa, którą trzeba obejrzeć

Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
Dwaj znakomici fotograficy: były fotoreporter "Gazety Wyborczej" Janusz Miczek oraz autor kilku albumów fotograficznych Andrzej Klimkowski niezależnie od siebie wybrali się na włóczęgę po Maroku. Oczywiście z aparatami fotograficznymi. Gdy dowiedzieli się o zbieżności miejsca swych wojaży postanowili przygotować wspólną wystawę. Nazwali ją "Wszystkie kolory świata". Na miejsce prezentacji wybrali swoją ulubioną kawiarnię "etc" w Nowym Sączu.

FLESZ - Bon turystyczny obejmie przyszłe wakacje

Wystawa zdjęć autorstwa Janusza Miczka i Andrzeja Klimkowskiego wzbudziła wielkie zainteresowanie zanim odbył się wernisaż, bo wywołały je zamieszczone w mediach społecznościowych zapowiedzi tego wydarzenia artystycznego i kulturalnego. Obydwaj autorzy są bowiem znakomitymi fotografikami. Fakt, że podjęli wspólne przedsięwzięcie pozwalał przypuszczać, że widzów czeka coś wyjątkowego.

Przysłowiowa kurtyna poszła w górę w weekend. W zdobywającej poczesne miejsce wśród galerii w Nowym Sączu, w których obcuje się ze sztuką, kawiarni "etc" przy ul. Romanowskiego, na wernisażu wystawy pojawiło się bardzo wielu gości. Nie tylko mieszkańców naddunajcowego grodu. Było to miłe dla obydwu autorów i właścicielki lokalu, gdyż w tym samym czasie odbywały się imprezy konkurencyjne.

Kto przyszedł do kawiarni nieopodal sądeckiego Rynku ten bez wątpienia nie żałował swego wyboru. Obydwaj znani fotograficy, którzy swoja wspólna wystawę zatytułowali "Wszystkie Kolory świata", wybrali do prezentacji niewiele zdjęć, ale znakomitych. Bardzo klimatycznych. Nacechowanych rytmem barw i form. Dla Europejczyków także egzotyką.

Bardzo intrygujące było stwierdzenie jednej z uczestniczek wernisażu. Wyznała, że była we wszystkich tych miejscach, które odwiedzili Miczek oraz Klimkowski i przywiozła w tamtej swojej wyprawy mnóstwo zdjęć, ale wszystkie byłe jakieś takie nijakie zaś te ich autorstwa urzekają, intrygują, rozbudzają wyobraźnię i emocje. O perfekcyjności technicznej fotogramów nawet nie wspominając.

Autorzy byli skromni. Mówili: patrzymy, podświadomie budujemy lub jak ktoś woli komponujemy kadr i w wybranym momencie naciskamy spust migawki. Często jest to ułamek sekundy, który daje szansę na niepowtarzalny obraz. Niekiedy są to godziny oczekiwania na sytuację, której zaistnienie wydaje się prawdopodobne. W krajach arabskich bywa to czasem działanie wręcz na granicy ryzyka, bo nie wszyscy chcą być uchwyceni w kadrze. Gwarantem pełnego bezpieczeństwa nie jest nawet teleobiektyw zapewniający spory dystans. Raczej nie ma problemu z fotografowaniem mężczyzn. Za to ci sami mężczyźni bardzo gwałtownie reagują, kiedy podejrzewają, ze w kadrze fotograficznym może znaleźć się ich kobieta.

Wystawę zdjęć autorstwa sądeczanina Janusza Miczka i kryniczanina Andrzeja Klimkowskiego koniecznie trzeba obejrzeć! Warto!
A dla ciekawskich, którzy w otwarciu wystawy nie uczestniczyli. Wina zaserwowane podczas wernisażu nie były z Maroka lecz z winnic na Sądecczyźnie.

Pobierz bezpłatną aplikację Gazety Krakowskiej i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Wideo

Materiał oryginalny: "Wszystkie kolory świata", czyli Janusz Miczek, Andrzej Klimkowski i etc. Wystawa, którą trzeba obejrzeć - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie